Po prostu Odłóż tę książkę i zrób coś dobrego.

16:30:00



Zastanawiacie się czasem ile dobrego robicie na co dzień? Tylko tak z ręką na sercu, bez ściemy. Podobno to, jakimi jesteśmy ludźmi wyznacza różnica pomiędzy ilością i wartością naszych dobrych i złych uczynków. To oczywiste ale, czy my na co dzień się nad tym zastanawiamy? Często zbyt szybko i surowo oceniamy innych, bezkrytycznie patrząc na siebie. Tymczasem każdy z nas jest tylko i aż człowiekiem i wszyscy mamy prawo do błędów. 
Ważnym jest aby dostrzegać uczucia drugiego człowieka, bo samo wbijanie szpilek, bez rozeznania, czy wystarczająco boli nie prowadzi do niczego innego, jak do destrukcji.
Ostatnio wróciłam do czytania wartościowych książek, pełnych duchowych wskazówek i przemyśleń. Swego czasu byłam bardzo ciekawa wiedzy z zakresu siły ludzkiego umysłu, wewnętrznej siły i duchowości. Później mi to trochę przeszło, bo sądziłam, że skoro moje myślenie przeszło na odpowiednie tory, to już nie trzeba działać dalej. Tymczasem był to błąd, bo pracować nad rozwojem duchowym trzeba zawsze. 
Już sam tytuł książki, wydanej przez WAM, po którą sięgnęłam "Odłóż tę książkę i zrób coś dobrego" mówi sam za siebie. Według autorki, s. Małgorzaty Chmielewskiej miłosierdzie wobec innych ludzi powinno być kwintesencją życia chrześcijańskiego. 
Już na samym początku książka daje dużo do myślenia. Czy modlicie się codziennie? Ja tak i są to przede wszystkim najbardziej znane modlitwy, których uczymy się już od najmłodszych lat. Właśnie ta modlitwa "Ojcze Nasz", jest tutaj szczegółowo omówiona. Nie jest to typowy opis, jaki zazwyczaj słyszą starsi uczniowie w szkołach, podczas lekcji religii. Autorka swoimi spostrzeżeniami wnika nieco głębiej w treść tej modlitwy. Przekłada ją jednocześnie na obecnie panujące czasy, które to sprawiają poniekąd, że modlitwa ta w wielu aspektach uległa zmianie. I tak na przykład gdy standardowo prosimy "chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj" wówczas czujemy jakby to odnosiło się do nas samych. Tymczasem, poprzez wypowiedzenie takich słów prosimy o chleb dla całego świata. S. Małgorzata Chmielewska podkreśla, że ludzie często bywają hipokrytami. Z jednej strony modlą się w kościele o biednych, bezdomnych, by zaraz po wyjściu ze świątyni patrzeć na takich ludzi z pogardą. Szczerze... nie rozumiem tego, a byłam wielokrotnie świadkiem takiego traktowania ludzi, którzy na pewno sami nie chcieliby być w takim punkcie życia i ostatnie o czym marzą, to bycie ocenianym przez innych. 
Często przez nas odklepana, jak regułka, modlitwa "Ojcze Nasz", daje też nam obraz tego, że powinniśmy żyć tu i teraz. Wiadomo, każdy z nas myśli o przyszłości, a planowanie jest bardzo ważne. Natomiast, w modlitewnych słowach "...daj nam dzisiaj", jest wyraźnie ukazane, że powinniśmy chwytać chwile, cieszyć się nią i dawać z siebie jak najwięcej innym ludziom. 
Ostatnio słuchałam wywiadu z pewnym księdzem w radio. Tam podjął on ciekawy temat, mianowicie, że często ludzie określają skromnych, biednych ludzi, jako tych, którzy mają pierwszeństwo w drodze do życia wiecznego. I powiem Wam, że rzeczywiście, nie raz słyszałam, jako dziecko, że trzeba sobie wielu rzeczy odmówić i żyć skromnie, wówczas Bóg na nas łaskawiej patrzy. Tymczasem w owym wywiadzie ksiądz podkreślił, że nie chodzi tu tylko o taką typową materialną skromność, a bardziej o to, co mamy w sercu. Dzielenie się z innymi jest godne pochwały, natomiast jeszcze bardziej chwalebnym jest danie komuś "wędki", a nie "ryby". 

Strach i lęk, to nasza codzienność. 
I tak tez właśnie podobnie odnosi się do sytuacji autorka omawianej tutaj książki. Czytałam tu o tym, że obecna rzeczywistość cywilizacyjna wymusza na ludziach lęk. Absolutnie się z tym zgadzam! Przywykliśmy do luksusów, do tego, że mamy dostęp dosłownie do wszystkiego, możemy pozwolić sobie każdego dnia na jedzenie tego, na co mamy ochotę, jesteśmy wygodni, chcemy wszystko mieć piękne i luksusowe. Z jednej strony to dobrze, bo czemu nie, skoro nas stać? Z drugiej zaś przyzwyczajając się do dobrego, swoiście odczuwamy strach, bo co by było gdyby nagle nam czegoś zabrakło? A tak na prawdę dalibyśmy sobie radę, przeżylibyśmy chwilowy kryzys. Pokrzepieniem jest tu modlitwa, którą ludzie często przeżywają wspólnie i to daje siłę, bo nikt z nas nie jest sam, jesteśmy wspólnotą. Strach jest w takim razie nie do końca uzasadniony, prawda?

Rozmowa to podstawa.
W dalszej części autorka mówi o swoich spotkaniach z Bogiem. Oczywiście są to spotkania w modlitwie. Nie do końca muszą to być typowe modlitwy, które zna każdy chrześcijanin, bo s. Chmielewska zwraca się do Boga po prostu jak do przyjaciela. Rozmowa z Bogiem ma być przede wszystkim szczera, emocjonalna. Ze swojej strony muszę Wam powiedzieć, że właśnie tak wyglądają moje modlitwy. Kiedy się modlę te kilka minut dziennie, to właśnie w myślach rozmawiam z Bogiem, mówię o moich obawach, smutkach i szczęściu. Dziękuje mu za wszystko, co mam i proszę o pomoc jeśli jej potrzebuję. Modlitwa wygląda podobnie do schematu, jaki przedstawia wiele książek o podświadomości ludzkiej. Tam często czytałam, że należy zwracać się do podświadomości, by wyzwolić w niej większą siłę, natomiast modlitwa do Boga, daje mi moc do tego, by mój świat był lepszy z każdym dniem. 
W książce czytałam także o tym, że rozmowa jest niezwykle ważna, bo Bóg tak, jak człowiek bywa samotny. Chce byśmy mówili mu o tym, co mamy w sercu, wówczas może nam pomóc. Wizualizowanie i nazywanie swojej rzeczywistości rysuje nam obraz tego, co przeżywamy, dlatego jest to tak ważne. 
Autorka twierdzi, że Bóg robi dla nas wiele rzeczy bezinteresownie ale jeśli będziemu mu się odwzajemniać poprzez modlitwę, rozmowę z nim, to wówczas sami będziemy odczuwać jeszcze większą siłę do przeżywania codzienności.
Sięgając po tę książkę, przypuszczałam, że będzie mi się ją miło czytać, bo nie raz słuchając wypowiedzi s. Małgorzaty Chmielewskiej przeżywałam chwilę refleksji. Cieszę się, że zgłębiłam tą lekturę, bo tak prostymi słowami, z głębi serca autorka przedstawiła największe wartości, jakie powinny człowiekiem w życiu kierować. 






















KONKURS ZAKOŃCZONY!
Nagroda trafia do:

Natalia Naturalna

Gratuluję i zapraszam do kontaktu na priv, 
w ciągu 48 godzin.


Serdecznie zapraszam do udziału w Konkursie "Jak na karuzeli". 
Nagrodą w konkursie jest krzesło obrotowe Bred firmy Artofis.
Zwycięzca Konkursu otrzyma wybrane przez siebie krzesło obrotowe, 
spośród czterech podanych modeli.
Zasady są banalnie proste, zachęcam do udziału! :)




Opis nagrody:

KRZESŁO Z MODELU BRED, do wyboru: Futbol, F1, Girl, Lady.
Krzesła firmy Artofis są wykonane z pianek tapicerskich o dużej gęstości. 
Mechanizm krzesła wyposażony w regulację kąta nachylenia oparcia.
Podłokietniki są stałe- polipropylenowe,
Podstawka wykonana jest z poliamidu z dodatkiem włókna szklanego.
Krzesła są wyposażone w kółka uniwersalne. 
Krzesła można obejrzeć na stronie: sklep.artofis.pl



Regulamin konkursu:
I. Konkurs nosi nazwę: "Jak na karuzeli" .
Aby wziąć udział w konkursie należy:
1. Polubić Ladymami i Artofis na facebooku.
2. Polubić i udostępnić post konkursowy.
3. W komentarzu: Zaproś znajomych do zabawy (podświetl na niebiesko),
 podaj nazwę wybranego modelu krzesła i napisz dla kogo chcesz wygrać nagrodę.
II. Do wygrania:
Wybrany przez Zwycięzcę model krzesła (spośród czterech podanych modeli) firmy Artofis.
III. Nagroda zostanie wysłana do Zwycięzcy, bezpośrednio od Artofis, po uprzednim zgłoszeniu się do Organizatora. Czas na zgłoszenie 48 godzin.
IV. Termin zgłoszeń do udziału w konkursie 7-22 grudnia 2017 r do godz. 18.00.
V. Ogłoszenie wyników po 23 grudnia 2017 r. Ogranizator zastrzega sobie prawo do ogłoszenia wyników w ciągu siedmiu dni od dnia zakończenia konkursu. 
VI. Uwaga! Aby konkurs został rozstrzygnięty, a nagroda trafiła do Zwycięzcy musi w nim wziąć udział do 23 grudnia minimum 100 osób.
VII. Konkurs nie jest organizowany ani wspierany przez facebook. 

Zobacz także

2 komentarze

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *